~ JEDYNY RUCH ~

168 169

Kondrakar nadal oblężony jest przez zapatrzoną w siebie i w swoją siłę Mroczną Matkę. Korzenie jej nienawiści i zła bez przerwy oplatają to magiczne miejsce i wszystkich członków Bractwa. Nawet sam Wyrocznia jest po wpływem złego uroku wroga i nie mając już siły walczyć, jego umysł poddaje się i zaprzestaje walki. Ale jest jednak inna osoba, która nadal opiera się woli Mrocznej Matki i ona to czuje. W pocie czoła usiłuje czym prędzej odnaleźć tę osobę.

Nasze bohaterki, jak co dzień wybrały się na kolejne lekcje tańca do akademii. Niestety jednak tym razem czeka na nie tam zupełnie obcy nauczyciel. Okazuje się, że pani Laura Steedson jest na zwolnieniu i nie może uczyć przez jakiś czas. Nowy instruktor tańca, niestety ale nie przypada dziewczynom do gustu - jest nieprzyjemny, robi bardzo niemiłe uwagi, dziewczęta czują się osaczone i od razu z góry oceniane, że są do niczego. Uważa, że czarodziejki są całkiem niezłe osobno, ale kiedy tańczą razem brakuje im ruchu, czyli płynności i zgrania w tym co robią wspólnie. W.I.T.C.H. po zajęciach są wykończone nie fizycznie a psychicznie. Obgadują całą zaistniałą sytuację w szatni. Dochodzą do wniosku, że Pierre Ladasterre (nowy instruktor) wyżywa się na nich z powodu swoim problemów zawodowych w innej szkole tańca, z której został wyrzucony za swój sarkastyczny charakter i pesymistyczne nastawienie. I dlatego też chce z dziewcząt wydobyć jak najwięcej najlepszych rzeczy, aby udowodnić jego byłej spółce, iż jest dobrym instruktorem, czyli po prostu - osobiste porachunki. Hay Lin przez cały ten czas jest nieobecna, jakby myślami była daleko stąd. Nagle przerywa przyjaciółkom i mówi, co jej chodzi po głownie. Dziewczynie jest strasznie ciężko, ma ochotę opowiedzieć wszystkim, jakie brzemię na nich spoczywa, tak żeby odpuścili z naciskami na inne sprawy, żeby zrozumieli, że im jest o wiele ciężej niż przeciętnej nastolatce. Ale niestety nie może i dla wszystkich dookoła są one tylko uczennicami. W.I.T.C.H. domyślają się, że Hay Lin martwi się o Kondrakar i babcię. Ich przyjaciółka nie może pogodzić się z faktem, że zostawiła babcię w szponach Mrocznej Matki. Nie rozumie, dlaczego nie mogą tam wrócić i jej pokonać, przecież wszystkie zdobyły nową moc, odnalazły jej korzenie. Matt, ich opiekun, twierdzi jednak, że jeszcze nie są gotowe. Muszą cierpliwie czekać.

Troszkę później Hay Lin postanawia odwiedzić w domu swoją nową przyjaciółkę Laurę, która nie pojawi się dziś na zajęciach. Czarodziejka Powietrza się martwi i chce dowiedzieć się, co się stało. Opowiedziała instruktorce o tym, co dzisiaj zaszło na zajęciach. Kobieta podnosi Hay Lin na duchu i mówi, że w tańcu (i w życiu również) liczą się wytrwałość, waleczność, czyli dążenie do tego, czego się pragnie. Laura zauważa, że jej podopieczna chce się poddać, dlatego też postanawia jej coś poradzić. Zabiera naszą bohaterkę do swojego pięknego ogrodu, który ludzie z okolicy nazywają "Domem Kwiatów". Gdzie tylko nie spojrzeć rosną piękne rośliny, a jedną z nich jeśli zapomni się podlać choć jeden raz... to na następny dzień usycha. Laura karze Czarodziejce Powietrza opowiedzieć, co tak naprawdę dokładnie tutaj widzi. Hay Lin mówi, że widzi jak rośliny wspinają się, próbują podtrzymać te słabsze, że walczą między sobą o dostęp do światła. Kwiaty, rośliny, owady - w tym spokojnym z pozoru miejscu wciąż trwa walka, niewidzialny taniec, niekończący się ruch. Kobieta stara się przekazać naszej małej Hay Lin, że taniec to życie, a życie to walka i że nigdy nie można się poddawać. Hay Lin już wie, co powinna zrobić. Rozmowa z Laurą podniosła ją na duchu. A później wspólny taniec w pięknym ogrodzie przyniósł spokój. Na sam koniec spotkania Laura ma prośbę do nowej przyjaciółki. Chciałaby, aby Hay Lin zaniosła wiadomość do znajomego kobiety, następnie żegnają się.

Następnego dnia w szkole dzieciaki zmęczone są ciągłymi pracami domowymi, nauką i zajęciami dodatkowymi. Wszyscy dzielnie pracują, aby zdać egzaminy końcowe z dobrymi wynikami. Oczywiście są też tacy, którzy próbują wykorzystać naiwność kolegów i sprzedają "pomoce naukowe", ale jest to nic innego jak seria ściąg z różnych przedmiotów. Uriah i jego grupa próbują tak ową wcisnąć Irmie. Na szczęście jednak pojawia się pan Horseberg i zaprowadza porządek, a rudowłosy chuligan ląduje u dyrektorki. Na lekcji historii pan Collins zadaje naszym bohaterkom zadanie dodatkowe, które pomoże przygotować się do egzaminów. W klasie pojawia się ogólne niezadowolenie. Nauczyciel jednak wyjaśnia wszystkim, że jest to niezbędne i uczy stawiania czoła trudnościom. Dodaje podopiecznym odwagi i oznajmia, że jeśli chcą do czegoś w życiu dojść to nie mogą się poddać właśnie teraz. Muszą być dzielni i wierzyć w siebie.

Czarodziejki postanawiają się porządnie zacząć uczyć i dlatego też spotykają się w domu Taranee. Siedzą i przygotowują się w byłym pokoju Peter'a gdzie jeszcze pod łóżkiem można znaleźć po nim ślady. Will niestety miała tę przyjemność i odnalazła brudną skarpetę brata koleżanki... Wszystkie dookoła cały czas coś rozprasza, nie mogą się skupić. Cornelia chce dzwonić do Peter'a by ten przyjechał i zabrał swoje skarpetki (pretekst do tego, żeby go zobaczyć). W tym czasie jak dziewczyny wreszcie po herbacie, chipsach i pogawędkach chcą się wziąć do pracy, dzwoni dzwonek do drzwi. Okazuje się, że jest to Stephen, który dowiedział się, że tutaj znajdzie Irmę i miał nadzieję na spotkanie. Will w pierwszym momencie chce przypomnieć koleżance, że powinny się uczyć a nie myśleć o chłopakach... ale równie szybko daruje sobie i wraca do koleżanek. Irma cała w skowronkach ściska naszego blondyna. Mija pełna godzina, Czarodziejka Wody żegna się z przyjacielem i powoli zaczyna wracać "do rzeczywistości". Wracają jej zmysły dopiero wtedy, gdy widzi, że jej przyjaciółki zjadły wszystkie chipsy. Za chwilę jednak ponownie ktoś puka do drzwi. Tym razem był to Peter, ale rozdrażniona Will już nie pozwala Cornelii z nim rozmawiać. Przecież mają się uczyć a tu ciągle ktoś przeszkadza! Wręcza brudne skarpetki chłopakowi i zamyka drzwi przed nosem. Pod drzwiami ponownie ktoś czeka. Will już okropnie zdenerwowana otwiera i krzyczy (myśląc, że to Peter), że nikogo więcej sobie tutaj nie życzy i że skończyły z brudnymi skarpetami. Ale gościem okazuje się Matt, któremu nawet nasza stanowcza Will nie może się oprzeć. Wybiega z nim na róg i próbuje skierować rozmowę na Kondrakar. Jako głowa grupy Strażniczek nie chce stracić zdrowego rozsądku. Matt niestety nie ma wieści z Kondrakaru i jeszcze raz podtrzymuje swoje zdanie odnośnie ataku na Mroczną Matkę. W.I.T.C.H. nie są jeszcze gotowe, ponieważ muszą połączyć swoje siły i odnaleźć coś co im w tym pomoże. Dziewczyny tracą ochotę na naukę. I tak przecież nic z tego nie wyszło. Robią sobie przerwę i postanawiają dostarczyć wiadomość od Laury, którą dostała Hay Lin.

Adres na kopercie zaprowadził je do klubu, w którym ludzie uczą się... capoeira. Jest to między innymi styl walki, który podchodzi pod taniec. Ruchy w capoeira są płynne, delikatne ale zaraz mocne i stanowcze. W.I.T.C.H. wręczają wiadomość instruktorowi tego stylu. Orlando czyta na głos treść listu i okazuje się, że Laura chce, aby nauczył dziewczęta tego stylu. Pomoże on im się zgrać. Tłumaczy im na czym to wszystko polega i wręcza płytę z muzyką. Czarodziejki pod wrażeniem tego, co zobaczyły decydują się spróbować. I wychodzi na to, że zamiast się uczyć to całą noc ćwiczyły taniec.

Następnego dnia dziewczyny są wykończone swoimi poczynaniami i porannym egzaminem. Po południu udają się do szkoły tańca, gdzie ma się odbyć ich występ. Pierre Ladasterre pogania W.I.T.C.H. i jak zwykle ma wiele niemiłych słów do powiedzenia. Dziewczęta nie dość, że zmęczone to są teraz jeszcze zdenerwowane. Ale pocieszają się myślą, że przygotowały wspaniały pokaz. Postanowiły pokazać to, co same zrobiły, a nie to, czego wymagał od nich Pierre. Czarodziejki wreszcie wychodzą na scenę. Tańczą i ruszają się w cudowny rytm muzyki używając stylu capoeria i dodając coś od siebie. Wszyscy są pod ogromnym wrażeniem ich postępów. A one same tak pochłonięte tańcem nieświadomie zaczynają używać "efektów specjalnych" w postaci ich żywiołów. Ludzie dookoła są pewni, że to tylko urozmaicenie. Ich występ i moc Will wywołuje jednak deszcz. Widownia rozchodzi się i chowa w suche miejsce. Pierre początkowo nie był zachwycony, że w ostatniej chwili zmieniły choreografię, ale w końcu przyznaje, że to był sukces. Oczywiście przypisując sobie zasługi i że to efekt jego treningów. W.I.T.C.H. troszkę zdenerwowane gadaniną instruktora, dają mu delikatną nauczkę w postaci szoku elektrycznego. Za to pan Jensen jest pełen uznania i podziwu, gratuluje dziewczynom. Po udanym występnie wszystkie wracają do domu.

W tym samym czasie, ale w zupełnie innym miejscu Mroczna Matka nadal próbuje odnaleźć osobę, która jej się przeciwstawia. Dokładnie słyszy jej myśli i widzi, co czuje, ale nie wie gdzie znajduje się ta postać. Okazuje się być to Yan Lin, najsilniejsza z Bractwa, która bez przerwy walczy z Mroczną Matką i nie pozwala jej dostać się do duszy. Bez przerwy woła jedno imię - Hay Lin. A zła pani wie kim jest Hay Lin, postanawia oszukać swoją ofiarę i zamienia pięć swoich sług w Strażniczki Kondrakaru. Odgrywa scenę przed wszystkimi, że Czarodziejki zostają pokonane. Jednakże to wydarzenie ma dziwny związek z występem W.I.T.C.H. tylko jaki? Yan Lin nie wytrzymuje dłużej i zdradza gdzie się znajduje. Jaki teraz będzie zamiar nowego wroga?

Nadszedł dzień wyników egzaminów. Wszystkie dziewczęta zdają prawie każdy przedmiot dobrze. Hay Lin postanawia ponownie odwiedzić Laurę w jej domu. Niestety, ale kiedy już jest na miejscu zauważa, że ukochane kwiaty jej przyjaciółki zwiędły. A ona nigdy nie zapomniałaby ich podlać, za bardzo kochała ten ogród. Hay Lin obawia się najgorszego, wbiega do domu, ale nie zastaje tam Laury. Dziewczyna pełna łez w oczach zaczyna tańczyć w ogrodzie, nie zważając na to, co powiedzą inni. Tańczy... bo taniec to życie, a życie jest ulotne. Nigdy nie można się poddawać.


AUTOR: TEYAQ