~ PIERWSZE PRZYGODY ~

01
Mgnienie oka. Zdarzenie, niespodziewane, czasami wręcz magiczne. W.I.T.C.H. przeżyły taką chwilę, gdy były jeszcze rozdzielone. Rok wcześniej, kiedy odkryły swe niezwykłe zdolności.

Jako pierwsza Will. Dziewczyna budzi się, po źle przespanej nocy. Spiker w radio informuje o słonecznym dniu w Heatherfield. Zaraz, Heat-co? Prowadzący audycję uspokaja. To jedynie żart, wita radośnie mieszkańców Fadden Hills. Skąd pomysł na podobny kawał? Otóż burmistrz został zaproszony do Heatherfield na Święto Słońca. Do pokoju córki wchodzi Susan, po czym zaprasza ją na śniadanie. Dzisiejszy dzień jest ważny, ponieważ rozpoczyna się szkoła. Przy jedzeniu matka informuje Will, że dziś prawdopodobnie otrzyma awans i nowe stanowisko. Zadowolona dziewczyna widzi w tym szansę na powiększenie swojej kolekcji żabich przedmiotów, których jej sypialnia jest pełna - w kształcie żab są jej radio, pluszami i figurki, płazy widnieją także jako wzorek na jej zasłonach. Nagle dzwoni telefon. Susan odbiera, radośnie. Jej humor od razu jednak ustępuje powadze i złości. Dzwoni ojciec Will. Kobieta informuje go, że wszystko u nich dobrze i on nie musi w to wierzyć. W samochodzie próbuje porozmawiać o tym z nastolatką, ta jednak sprytnie zmienia temat. W końcu docierają do szkoły. Dziewczyna z daleka zauważa swoją przyjaciółkę o imieniu Lara. Podchodzi do niej i dwóch innych uczennic. Witają się ze sobą i idą do klasy. Dzieje się jednak coś niezwykłego - Will zaczyna słyszeć myśli swoich przyjaciółek! Każda z niej lituje się nad nią z powodu rozwodu rodziców. Tak naprawdę żadna nie chce się z nią przyjaźnić i w duchu modli, by nie usiadła w ławce obok nich. Will zaczyna krzyczeć. W domu opowiada o wszystkim swojej matce, pomija jednak szczegół, że czytała w myślach ludzi. Susan wręcza dziewczynie prezent - komórkę - i informuje o nowej pracy. Rozlega się dzwonek telefonu. Żadna z nich nie odbiera, doskonale przecież wiedzą, kto dzwoni. Pani Vandom wpada na pewien pomysł - teraz, gdy dostała awans, może poprosić o przeniesienie. Mogłyby się przeprowadzić do innego miasta. Obie zastanawiają się, które byłoby odpowiednie, gdy nagle głos z radia informuje: przyjeżdżajcie do Heatherfield, będziecie zachwyceni!

Kolejna opowieść dotyczy Irmy. Dziewczyna źle znosi deszcz i jest bardzo smutna. Stara się ją pocieszyć ojciec Tom. Córka wyznaje mu, że ma problemy z chłopakami. Żadnemu się nie podoba. Zwraca uwagę jedynie ciamajd, takich jak Martin. Może to wina tego, że jest brzydka? Policjant dokładnie ją wysłuchuje, po czym stwierdza, że niczego jej nie brakuje i znajdzie się bratnia dusza, która pokocha ją całą jak leci. Ona nie jest jednak przekonana. Kto chciałby mieć grubawą dziewczynę z świrem na punkcie wody? Ojciec stara się załagodzić problem przy pomocy żartów. Daje jej jednak dobrą radę: niech idzie własną drogą, a na pewno znajdzie to, czego szuka. Tylko jak ona ma odnaleźć tę swoją drogę? Wkrótce przestaje padać i Irma postanawia pogrzać się na słońcu, nim zacznie się szkoła. Na dworze zauważa coś dziwnego - chodnik jest suchy, ale jego środkiem biegnie ścieżka z wody! Może to jest jej droga? Bohaterka idzie za kałużami, które zdają się ciągnąć przez całe Heatherfield! Natrafia na rozwidlenie i decyduje się skręcić w lewo. W ten sposób trafia do sklepu zoologicznego dziadka Matt'a. Przez szybę widzi żółwia. Dochodzi do wniosku, że to jej bratnia dusza - niezgrabna i mająca świra na punkcie wody! W sam raz dla dziewczyny! Rozmawia ze sprzedawcą i zabiera zwierzątko ze sobą. Z żółwiem w rękach powraca do rozwidlenia. Zastanawia się, co jeśli wybrałaby ścieżkę na prawo? Kogo znalazłaby na końcu drogi? Może chłopaka? Choć Irma nie wierzy w przeznaczenie i czary, postanawia sprawdzić. Kałuże doprowadzają ją do ławki, na której siedzi nastolatek… Jego twarz jest zasłonięta przez krzaki i dziewczyna widzi jedynie, że człowiek czyta książkę. Powoli zbliża się do księcia z bajki… Czy to jej jedyny? Co robić? Przedstawić się, zwiać? Odsłania ręką krzak i… chłopak odwraca się. To Martin! Wściekła Irma odchodzi, krzycząc do chłopaka, żeby nie wspominał przy niej o wodzie, gdyż ona jest meteoropatą. Ten w myślach odpowiada, że to możliwe, lecz przecież dzisiaj świeci słońce.

Rodzinka Cook przeprowadza się do Heatherfield dopiero za rok, ale już teraz musi kursować między miastami z powodu pracy Theresy. Brat Taranee i jej rodzice są zachwyceni miastem, ona jednak nie podziela ich entuzjazmu. Nie cierpi tego miejsca i nie ma ochoty opuszczać rodzinnego Sezamu. Pomimo słonecznej pogody, jej jest okropnie zimno. Zwiedzanie okolicy nie sprawia jej przyjemności - rozweselić dziewczyny nie potrafi nawet Peter, który wpada do jeziorka. Wieczorem w czwórkę dojeżdżają do przypuszczalnie ich nowego domu, tuż obok morza. Bohaterka postanawia zostać w samochodzie. Uprzejmy właściciel oprowadza jej bliskich po domu. Peter ucieka na plażę. Dla niego Heatherfield to prawdziwy raj - tutaj będzie szalał na desce! Nagle Taranee zauważa światło w oknie jednego z domów. Nie może się powstrzymać od zerknięcia. Wysiada z auta i podchodzi do okna. Przez szybę zauważa wspaniały salon - z kominkiem i tańczącymi płomieniami, cudowną sofą, kwiatami i lustrem. Trochę dziwi ją fakt, że ktoś pali w kominku, mimo że dzień jest ciepły. Dołącza do swoich rodziców i pyta właściciela domu, kto mieszka naprzeciwko. Matka upomina ją. Mężczyzna odpowiada jednak, że nic się nie stało i z chęcią odpowiada, że… nikt tam nie mieszka! Zaprowadza rodzinę do tamtego miejsca. Teraz jest tu pusto i brudno. Dziewczyna nie może w to uwierzyć. Czyżby ten salon jak ze snu był tylko jej wyobrażeniem? Podchodzi do kominka. Wygląda, jakby go nigdy nie używano. Mimo to nadal czuje ciepło ognia. Właściciel informuje, że w tym domu wybuchł pożar. Choć go wyremontowano, woli go nie wynajmować, ponieważ technicy nie zdołali z powrotem uruchomić ogrzewania. Taranee to nie przeszkadza - w końcu jest jej cieplej. Zdejmuje kurtkę, kładzie ją przed kominkiem i siada, wyciągając ręce ku nieistniejącemu ogniu. Jej rodzice oczywiście zauważają to, po czym zgodnie ogłaszają, że biorą ten dom.

Cornelia nocuje u swojej najlepszej przyjaciółki, Elyon. Jest już dosyć późno i matka dziewczyny prosi, by położyły się spać. One wolą jednak rozmawiać, więc Elyon prosi mamę, by Cornelia i ona mogły spać w jednym łóżku. Kobieta ulega mężowi i przystaje na ten pomysł. Dziewczęta przykrywają się kołdrą i gaszą światło. Nie potrafią jednak zasnąć. Słyszą pukanie w okno - to tylko gałąź drzewa. Cornelii podoba się ten dźwięk. Szelest brzmi tak pięknie! To szum liści, poruszanych wiatrem. Zamyka oczy i wsłuchuje się. Elyon kojarzy się to z wrzawą tłumu, który bije jej brawo - bardzo chciałaby być kiedyś sławna! Blondynce wydaje się jednak, że naprawdę coś słyszy… Jakieś głosy. Jak we śnie, dziewczyna otwiera drzwi i z Elyon u boku wychodzi na dwór. Wyraźnie słyszy głosy liści, ich wołanie. Podchodzi do drzewa i pyta, kim jest i czego chce. Powtarza, że liście chcą, żeby przyszła, a ona musi iść. Rozmawia z Ziemią. W pniu drzewa zauważa drzwi. Czuje, że musi je otworzyć. Sięga po klamkę i nagle… słyszy krzyk. Drzewo zmienia się w ścianę w salonie domu. Zdezorientowana Cornelia pyta, gdzie jest. Rodzice przyjaciółki tłumaczą, że musiała lunatykować. Dziewczynie jest bardzo wstyd, gdyż wcześniej nie zdarzało jej się to w cudzym domu. Rodzina Elyon uspokaja ją, a przyjaciółka zabiera ponownie do sypialni. Przyszła czarodziejka pyta, dokąd prowadziły drzwi, które chciała otworzyć. Elyon odpowiada, że do najnudniejszego i najbardziej ponurego miejsca w całym domu - do piwnicy!

W Sheffield Institute pani Mitridge informuje uczniów, że w przyszłym roku przejdzie na emeryturę. Jest to wyjątkowo niemiła nauczycielka, której większość nastolatków się boi. Irma żartuje sobie z tego i rozśmiesza Hay Lin. Słyszy to pani profesor i za karę zleca wszystkim pracę domową na temat powietrza. Mówi, że to wina dziewczyny oraz, że reszta klasy na pewno będzie jej bardzo wdzięczna. Po lekcjach Hay Lin zamartwia się, że nikt jej nie będzie teraz lubił. Przyjaciółka pociesza ją, po czym się rozchodzą. Praca domowa nie jest szczególnie trudna - musi zbudować latawiec według instrukcji w książce. W domu jednak nic jej nie wychodzi, powstały latawiec jest do niczego. Pomaga jej babcia, która wręcza dziewczynie starą księgę z rysunkami. Przedstawione w niej latawce są bardzo piękne, ale Hay Lin obawia się, że nie będzie potrafiła ich skopiować. Yan Lin radzi jej, by po prostu przyjrzała się obrazkom i spróbowała je zrozumieć, a reszta przyjdzie sama. W ten sposób jej wnuczka tworzy wspaniałego, srebrnego smoka, z którego jest bardzo dumna. Następnego dnia nauczycielka przyznaje, że smok robi wrażenie. Po chwili dodaje jednak, że nie będzie latać. Ponieważ dziewczyna zrobiła latawiec po swojemu, nie będzie mogła zademonstrować jego możliwości. Hay Lin uważa, że to niesprawiedliwe. Wybucha płaczem. Rzuca swoim latawcem o ziemię i uszkadza go. Krzyczy, że teraz na pewno już nie poleci i ucieka do klasy. Tam dołącza do niej reszta klasy. Irma pociesza przyjaciółkę. Przychodzi także Mitridge, która przyznaje jej, że się pomyliła. Dziewczyna nie rozumie, co takiego się stało. Irma jej to tłumaczy - przy słabym wietrze latawce uczniów nawet nie oderwały się od ziemi, a jej… przeciwnie! Srebrny smok szybuje wysoko nad ziemią, wśród chmur.

Każda Strażniczka przeżyła swój magiczny moment. Chwilę, kiedy odkrywa się na nowo świat wokół nas. Nie wiedziały, że są niezwykłe, jedynie to przeczuwały. Nie mogły się domyślać, co spotka je rok później. Że zaczną żyć w świecie magii…


AUTOR: MAQU